|
Na szkle malowane. Marek Idziaszek
25 lat od debiutu
Wystawa prezentowana w Galerii
Sztuki Pogranicza
[21 lutego - 3 maja 2009]
Marek Idziaszek to jeden najciekawszych śląskich twórców
nieprofesjonalnych średniego pokolenia. Jest jednym z niewielu twórców, którzy
zdołali wyzwolić się spod wpływów i wypracować własny, indywidualny styl.W
latach osiemdziesiątych XX wieku zetknął się z grupą plastyczną „Bielszowice”.
Po nieudanych próbach tradycyjnego malarstwa olejnego postanowił spróbować innej
techniki – artysta maluje na szkle. Nie jest to jednak malarstwo korzystające z
tradycyjnych wzorów ludowych znanych między innymi z folkloru góralskiego. Inna
jest zarówno technika, jak i tematyka.
W bieżącym roku mija dwadzieścia pięć lat od debiutu
malarza i przez cały ten okres tematyka obrazów Marka Idziaszka jest związana
przede wszystkim z Górnym Śląskiem. Nie jest to bierne ukazanie pejzażu – autor
przyjmuje postawę obserwatora, a zarazem komentatora obiektywnie, chociaż z
lekką nutą sarkazmu, rejestrującego fakty.
Najchętniej maluje coś rzeczywistego, na przykład fragmenty
pejzażu zauważonego podczas przejażdżki rowerem, później wymyśla pasującą do
pejzażu anegdotę lub sytuację, aż w końcu wypełnia pejzaż ludźmi – takimi
zwyczajnymi, mijanymi często na ulicy, pogrążonymi w codziennej krzątaninie,
czasem spotykanymi przy śmietniku bezdomnymi, czasem pijaczkami siedzącymi na
ławce. Budowane w ten sposób obrazy poprzez swoją teatralność oraz groteskowe
przerysowania mają klimat niczym z dzieł Bruegla i wprowadzają odbiorcę w
nastrój pogodnej pogawędki. Ale temat to nie wszystko, równie ważny jest ciepły
i liryczny nastrój budowany przede wszystkim światłem i kolorem. Nastrój ten
potęguje również perspektywa, z jakiej ogląda się obrazy – odbiorca jest na tyle
blisko, aby dostrzec szczegóły, a jednocześnie w pewnym oddaleniu umożliwiającym
dystans.
Rocznie Marek Idziaszek tworzy niewiele prac – dwie, trzy,
a czasami tylko jedną. Długo dojrzewa pomysł, autor musi najpierw dokładnie
przemyśleć temat, a później zastanowić się, jak najlepiej oddać go na szklanym
podobraziu. Długi jest również sam proces malowania, gdyż farby zachowują się
zupełnie inaczej niż na płótnie, ale też najpierw musi powstać szkic, następnym
etapem jest nanoszenie konturów – pomału, dokładnie i z namysłem, gdyż później
nic nie będzie można dodać ani uzupełnić, po nałożeniu następnej warstwy nic nie
można już poprawić.
Marek Idziaszek stara się zapisać Śląsk odchodzący, wręcz
ginący, oraz wskazywać zachodzące zmiany. Unika jednak megalomanii i patosu,
jego Śląsk jest swojski, bezpośredni, czasami taki, jak za oknami „familoków”,
często taki, jakiego w natłoku codziennych zajęć nie zauważamy.
Kurator wystawy: Sonia Wilk
|
| Nowa strona | Jak oceniasz naszą stronę? |
znakomita | bardzo dobra | przeciętna | słaba |
|
| |
|